2012/12/12

Kolczyki Deja

Mały eksperymencik. Nie jestem najlepsza w zabawę w photoshop ale, efekty są jak na razie zadowalające.
Kiedy szyłam kolczyki do naszyjnika Perejil spodobał mi się ten motyw, postanowiłam go powtórzyć w różnych wariantach materiałowo- kolorystycznych, co pokażę w następnych postach.
W sieci znajduje dużo niesamowitych zdjęć pięknych modelek, można się zabawić w projektanta wybierającego je do swego pokazu :) Marzyć zawsze warto! Wybrałam tę oto piękną dziewczynę, jej głowa na smukłej szyi i makijaż z metaliczną zielenią....cudo! Wkleiłam jej kolczyki, które już jakiś czas temu uszyłam:) I voila! Nawiasem mówiąc tylko szkoda że znalezienie imienia i nazwiska modelki to już nieco trudniejsza sprawa, nawet z pomocą wyszukiwania obrazem.
Najpierw kolczyki. Kolekcje nazwałam Deja. Użyłam jednego z moich ulubionych kolorów - zgniła zieleń. Niektórzy też mówią khaki :) Ale nie wszyscy. Zdania są podzielone. Idąc dalej :białe koraliczki to japońskie Miyuki, uwielbiam nimi szyć! Są równiutkie i mają wyszukane struktury. Te dają wrażenie zmrożenia, mienią się i iskrzą, jest to zasługa pionowym szlifom, czy rysowaniom, trudno mi to teraz jednoznacznie określić.
Oto kolczyki. Mają zaledwie 4 cm długości, są leciutkie - uwielbiam to w biżuterii sutaszowej!
źródło zdjęcia http://www.harpersbazaar.com
Sami oceńcie efekt. Tak jak pisałam wyżej, nie jestem ekspertem do spraw photoshopu ale zrobiłam co mogłam, a raczej potrafiłam :) Zgniła zieleń kolczyków nieco kontrastuje z innym odcieniem zieleni cieni na powiekach. Bez moich kolczyków była to jej dominanta kolorystyczna na twarzy. Proponuję delikatniejszy makijaż :P
Pozdrawiam Was serdecznie