2012/06/25

Trzecie podejście

Od jakiegoś czasu...chyba od początku roku realizuję swój pomysł na duży projekt. Ale niestety idzie dość ciężko. Nie jest mi łatwo przymknąć oko na nierówności - a przy takich gabarytach - dochodzę do wniosku że trzeba się z tym pogodzić, pójść na jakieś kompromisy. Robi się coraz przyjemniej. To tak zazwyczaj mam- najprzyjemniejsze są początki projektu i koniec - czyli gdy zbliża się efekt ostateczny. Ta najcięższa i najbardziej żmudna część pracy mogłaby nie istnieć :)
Stwierdziłam że teraz czas na odrobinę odpoczynku, zrobię dziś coś dla siebie i wysprzątam mieszkanko :)
Acha- ten projekt także powoduje że zaniedbuję nowości.....ale obiecuję się poprawić
Pozdrawiam
Margita